Niezbyt udanie zadebiutował w roli szkoleniowca Zagłębia Edward Klejndinst. W pierwszym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca lubinianie po słabym meczu zremisowali z Dynamem Mińsk 1:1. Postawa prowadzonych przez niego graczy na tyle nie podobała się kibicom Zagłębie, że ci już w pierwszej połowie domagali się powrotu do Lubina Franciszka Smudy.
Od pierwszych minut gra była bardzo senna i nudna. Piłkarze obu drużyn więcej chodzili niż biegali po boisku. Gracze Dynama sprawiali wrażenie przestraszonych, jakby nie wiedzieli czego mogą się spodziewać po zawodnikach gospodarzy. Ci z kolei nie przejawiali większej ochoty do gry.
Pierwsza ciekawsza sytuacja miała miejsce dopiero w 12 minucie, jednak akcję Iwańskiego zastopowali rośli defensorzy Dynama. Swoich szans próbowali także Mierzejewski oraz osamotniony w linii napadu Chałbiński. Żadnemu z nich nie było jednak dane pokonać bramkarza gości, choć każdy z nich przynajmniej dwukrotnie mógł trafić do siatki przeciwnika.
Goście w pierwszej części meczu nie stworzyli sobie żadnej sytuacji, po której bramkarz Zagłębia ? Mariusz Liberda miałby chociażby odrobinę pracy.
Po zmianie stron piłkarze obu drużyn podkręcili nieco tempo. Nie zmieniło to jednak na tyle obrazu gry, aby kibice poczuli się jak na meczu pucharowym, a nie na kolejnym sparingu rozgrywanym w ramach przygotowań do sezonu.
Widząc nieporadność gospodarzy, tuż po wznowieniu drugiej odsłony meczu odważniej zaatakowali piłkarze Dynama, którzy wypracowali sobie dwie sytuacje, po których tylko dobre interwencje Liberdy uratowały lubinian przed utratą gola.
Widząc nieporadność swoich podopiecznych trener Zagłębia ? Edward Klejndinst zaczął wprowadzać nowych piłkarzy, którzy mieli rozruszać grę lubinian. Roszady w składzie przeprowadzone przez szkoleniowca Zagłębia przyniosły efekty, bowiem już w 69 minucie lubinianie objęli prowadzenie. Po dwójkowej akcji Piszczka z Łobodzińskim ten drugi znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarze gości i okazji na zdobycie gola nie zmarnował - przytomnym strzałem posyłając piłkę do bramki rywala.
Radość gospodarzy z prowadzenie nie trwała długo. Już niespełna pięć minut później goście skorzystali z prezentu jaki sprawił im Alunderis z Liberdą, którzy nie potrafili opanować w polu karnym ?łatwej? piłki. Z okazji tej skorzystał Leonid Kowel i w 74 minucie z niewielkiej odległości umieścił piłkę w bramce.
Poirytowani takim obrotem sprawy lubinianie do końcowych minut starali się strzelić jeszcze jedną bramkę. Ich wysiłki jednak nie przyniosły efektu i spotkanie zakończyło się remisem, co z całą pewnością nie zadowala kibiców Zagłębia.